Przejdź do treści
prawo

236 tysiące złotych i wynajęty Hyundai. Co oświadczenie majątkowe Marcina Horały mówi o systemie, który udaje transparentność

Libacjusz 18 września 2026
236 tysiące złotych i wynajęty Hyundai. Co oświadczenie majątkowe Marcina Horały mówi o systemie, który udaje transparentność

Wprowadzenie: fasada jawności

Marcin Horała, dotychczas znany głównie jako twórca projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego, objął fotel wicemarszałka Sejmu. Wraz z nową funkcją opinia publiczna otrzymała kolejne oświadczenie majątkowe — dokument, który w polskim systemie prawnym ma być gwarantem transparentności życia publicznego. 236 tys. zł oszczędności, mieszkanie za 540 tys. zł, 50,5 tys. zł w PPK i wynajmowany długoterminowo SUV. Liczby wyglądają skromnie, wręcz "normalnie" na tle doniesień o innych politykach.

Problem polega na tym, że oświadczenie majątkowe w polskim prawie to instrument, który – mówiąc wprost – bardziej służy rytuałowi niż realnej kontroli. Ustawodawca stworzył mechanizm, który teoretycznie ma zapobiegać korupcji i nieuzasadnionemu wzrostowi majątku osób publicznych, w praktyce jednak jest dokumentem opartym na zasadzie zaufania, a nie weryfikacji. Skoro Horała trafia teraz na jedno z ważniejszych stanowisk w państwie — z wynagrodzeniem, które może sięgnąć nawet 290 tys. zł rocznie — warto zapytać: czy obowiązujące przepisy w ogóle dają nam narzędzia, by cokolwiek z tego oświadczenia zweryfikować? I czy społeczeństwo powinno się zadowolić deklaracją, czy żądać czegoś więcej?

Analiza prawna: co naprawdę nakazuje ustawa

Podstawą prawną obowiązku składania oświadczeń majątkowych przez posłów jest art. 35 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz.U. 1996 nr 73 poz. 350 z późn. zm.). Przepis ten nakłada obowiązek złożenia oświadczenia o stanie majątkowym w terminie 30 dni od dnia złożenia ślubowania, a następnie corocznie do 30 kwietnia — za rok poprzedni — oraz na dwa miesiące przed upływem kadencji.

Zgodnie z art. 35 ust. 3 tej ustawy, oświadczenie obejmuje informacje o: - majątku odrębnym i majątku objętym wspólnością majątkową, - zasobach pieniężnych, nieruchomościach, udziałach i akcjach w spółkach, - nabytym od Skarbu Państwa mieniu, - prowadzonej działalności gospodarczej, - dochodach uzyskiwanych z innych źródeł niż mandat.

Kluczowy jest ust. 6 tego artykułu: oświadczenie majątkowe jest jawne, o czym stanowi wyraźnie ustawa, a analizuje je Prezydium Sejmu, które może je przekazać do zbadania urzędowi skarbowemu. To właśnie tutaj ujawnia się fundamentalna słabość systemu — organem kontrolnym nie jest samodzielna, niezależna instytucja antykorupcyjna, ale organ polityczny (Prezydium Sejmu), złożony w dużej mierze z przedstawicieli tych samych sił politycznych, które oświadczenia składają.

Co więcej, ustawa nie przewiduje obowiązku dokumentowania źródła pochodzenia poszczególnych składników majątku w sposób, który umożliwiałby łatwą weryfikację. Poseł deklaruje wartość mieszkania "na oko" — nie musi przedstawiać operatu szacunkowego. Wartość oszczędności deklaruje się na podstawie własnych wyliczeń, bez obowiązku załączania wyciągów bankowych. System oparty jest więc na oświadczeniu w rozumieniu cywilistycznym — akcie wiedzy, którego prawdziwość weryfikuje się dopiero wtedy, gdy ktoś złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

A tu wchodzi w grę art. 233 Kodeksu karnego — poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym może być traktowane jako przestępstwo, jeśli oświadczenie składane jest pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia (co ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora w art. 35 ust. 2 wprost przewiduje, odsyłając do tej odpowiedzialności). W praktyce jednak liczba skazań posłów za nieprawdziwe oświadczenia majątkowe w historii III RP jest znikoma – co powinno dać do myślenia każdemu, kto wierzy, że system ten realnie odstrasza od zatajania majątku.

Warto też wspomnieć o odrębnej regulacji dotyczącej wynagrodzeń funkcyjnych. Wynagrodzenie wicemarszałka Sejmu reguluje uchwała Sejmu oraz przepisy dotyczące uposażeń posłów – art. 42 i nast. ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, gdzie dodatek funkcyjny nakłada się na uposażenie poselskie. To wyjaśnia, skąd bierze się szacowana kwota do 290 tys. zł rocznie – to suma uposażenia bazowego, dodatku funkcyjnego oraz diety parlamentarnej, która zgodnie z art. 25 tej ustawy jest w części zwolniona z opodatkowania (co samo w sobie jest osobnym tematem do krytycznej analizy fiskalnej).

Porównanie stanowisk: doktryna kontra praktyka

W doktrynie prawa konstytucyjnego (por. prace L. Garlickiego czy P. Sarneckiego na temat statusu posła) podnosi się, że oświadczenia majątkowe są elementem szerszej zasady incompatibilitas i transparentności władzy publicznej, wywodzonej z art. 61 Konstytucji RP (prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej). Teoretycznie więc mechanizm ten ma silne konstytucyjne zakotwiczenie.

Praktyka administracyjna Kancelarii Sejmu natomiast traktuje weryfikację formalnie – sprawdza się kompletność dokumentu, nie jego materialną prawdziwość. Analogicznie jak w przypadku oświadczeń majątkowych samorządowców (regulowanych ustawą o samorządzie gminnym, art. 24h), gdzie NIK i wojewodowie regularnie wskazują na masowe błędy i nieścisłości, bez żadnych realnych sankcji.

Zwolennicy systemu argumentują, że sama jawność ma efekt dyscyplinujący – polityk wie, że media i konkurenci polityczni będą porównywać oświadczenia rok do roku, co Horała właśnie doświadcza (30-procentowy wzrost oszczędności staje się newsem). Krytycy, do których szczerze się zaliczam, wskazują, że to za mało – jawność bez mechanizmu weryfikacji to teatr, a nie kontrola.

Aspekt praktyczny: co to znaczy dla obywatela

Dla przeciętnego Kowalskiego oświadczenie majątkowe Horały jest ciekawostką, ale ma też wymiar praktyczny. To właśnie na podstawie takich dokumentów obywatel może – i powinien – korzystać z prawa dostępu do informacji publicznej (ustawa z 6 września 2001 r.), żądając wyjaśnień, jeśli zauważy rozbieżności między stylem życia polityka a deklarowanym majątkiem. Można złożyć zawiadomienie do prokuratury, jeśli istnieje podejrzenie nieprawdziwości oświadczenia – ale, jak wskazałem wyżej, próg dowodowy jest wysoki, a organy ścigania niechętnie się tym zajmują bez oczywistych dowodów.

Warto też zwrócić uwagę na praktyczny detal z oświadczenia Horały: leasing/najem długoterminowy SUV-a Hyundai Tucson zamiast zakupu na własność. To nie jest przypadek – to świadoma strategia, znana każdemu prawnikowi zajmującemu się majątkiem osób publicznych. Pojazd użytkowany na podstawie najmu długoterminowego nie stanowi składnika majątku w rozumieniu przepisów o oświadczeniach majątkowych, więc nie trzeba go wykazywać jako własność, a jednocześnie polityk korzysta z nowego auta. To legalna, ale znacząca praktyka optymalizacji wizerunkowej oświadczenia.

Opinia Libacjusza

Powiem szczerze: nie mam nic przeciwko Horale personalnie na podstawie tego, co widzę w dokumencie – kwoty są przeciętne, mieszkanie jedno, żadnych rezydencji na Maderze. Problem nie leży w konkretnej osobie, a w architekturze prawnej całego mechanizmu. Ustawodawca od lat 90. tworzy iluzję kontroli, zamiast realnego nadzoru. Oświadczenie majątkowe składane "na słowo", weryfikowane formalnie przez organ polityczny, z minimalnym ryzykiem odpowiedzialności karnej za nieprawdę – to fikcja prawna udająca instrument antykorupcyjny.

Gdybym miał pisać ustawę od nowa, wprowadziłbym obowiązkową weryfikację majątkową przez niezależny organ (na wzór CBA, ale rzeczywiście apolityczny), obowiązek dokumentowania wartości nieruchomości operatem szacunkowym, oraz realny, zautomatyzowany mechanizm porównywania oświadczeń rok do roku z automatycznym raportowaniem anomalii do prokuratury. Bez tego dalej będziemy czytać ciekawostki o wynajmowanych SUV-ach, nie mając żadnej gwarancji, że to cała prawda.

Konkluzja

Oświadczenie majątkowe Marcina Horały to w gruncie rzeczy dobry pretekst, by przypomnieć: polskie prawo dotyczące transparentności majątkowej polityków jest bardziej rytuałem administracyjnym niż realnym narzędziem kontroli. Awans na wicemarszałka Sejmu i wzrost dochodów do nawet 290 tys. zł rocznie to fakt – ale prawdziwa kontrola społeczna zaczyna się nie od czytania PDF-ów z Kancelarii Sejmu, lecz od żądania zmiany przepisów, które te dokumenty regulują. Do tego czasu będziemy grzebać w cyferkach, nie mając pewności, czy widzimy pełny obraz, czy tylko jego fasadę.

Źródła

  • [wp_finanse] Został nowym wicemarszałkiem Sejmu. Oto majątek Marcina Horały: https://finanse.wp.pl/zostal-nowym-wicemarszalkiem-sejmu-oto-majatek-marcina-horaly-7330793896061184a
  • Ustawa z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz.U. 1996 nr 73 poz. 350 z późn. zm.)
  • Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, art. 233
  • Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, art. 61
  • Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej
  • Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, art. 24h (analogia porównawcza)

Powyższy artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny — nie stanowi porady prawnej.

Tagi: oświadczenia majątkowetransparentność władzyprawo konstytucyjnekorupcjakontrola polityczna